﻿<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Nie chować pod korcem przodujących metod pracy"> 
<author_1="A. Stanek"> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style=”press”>
<year="1954"> 
<date="1954-07-28"> 
<month="07"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Znany pisarz radziecki B. Polewoj opowiada w jednym ze swoich reportaży, jak po wojnie, w czasie zwiedzania jednego z zakładów przemysłowych w pobliżu Norymbergi w zachodnich Niemczech, spotkał się z robotnikiem Meierem, który osiągał dobre wyniki dzięki stosowaniu jakiejś własnej udoskonalonej metody pracy. Maszyna, przy której pracował Meier osłonięta była... parawanem z dykty. Kiedy Polewoj zapytał robotnika dlaczego nie odkryje tajemnicy towarzyszom po fachu, ten zdziwił się niepomiernie: — Panowie cudzoziemcy, wy prawdopodobnie żartujecie? Jak to, moją tajemnicę, mój majątek... Jeżeli odkryję ją wszystkim, jaką będzie przedstawiała wartość? Tak, jaką będzie przedstawiała wartość w kapitalistycznej fabryce — inni się jej nauczą, znajdą się tacy, którzy będą pracowali lepiej od Meiera, a wówczas kapitalista wyrzuci go może na bruk. A Meierowi nie uśmiecha się powiększać swoją osobą rosnącej armii bezrobotnych. Jakże inaczej jest w naszym ustroju, w przemyśle socjalistycznym. Tu nie ma zasłon z dykt. Przodujące metody pracy stają się własnością ogółu robotników, aby pracowali wydajniej z korzyścią dla całego społeczeństwo i dla siebie. Ale i tu mamy do czynienia z możliwością, która nie wszędzie jeszcze przekształciła się w rzeczywistość. W hucie „Kościuszko” przygotowano w swoim czasie szkołę dla drugich wytapiaczy, prowadzoną przez Alojzego Humla. Pracowała nad tym komisja, złożona z inżynierów, techników przodowników pracy. Wynikiem tych starań był dobrze opracowany, zrozumiały i przejrzysty program szkoły — dobre rezultaty szkolenia. Wytapiacze nauczyli się sprawniej zamykać otwór spustowy. W wyniku szybszego wykonywania operacji przyspieszono też wytopy — a co najważniejsze — do rzadkich dziś wypadków należy przetrzymywanie ich w martenie. W hali lejniczej huty „Jedność” po zakończeniu szkolenia, wybraki spadły z 4,7 do 3.2 proc. W walcowni kierowanej przez inż. Kęstowicza w hucie „Pokój", rozpruwacze blach, którzy dawniej nawet norm nie wykonywali, po szkoleniu przekraczają je o 50 proc. Usprawniła się praca, wzrosły zarobki.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
